Jednym z filmów wywołujących bardzo mieszane uczucia u niektórych widzów jest Requiem dla snu. Film, który wyszedł w 2000 roku i po każdorazowym oglądnięciu zniechęca mnie do narkotyków w jakiejkolwiek postaci. Przekaz filmu wydaje się bardzo prosty: zobacz do czego może doprowadzić nałóg.
Akcja dzieje się w amerykańskim mieście, gdzie poznajey trójkę przyjaciół (imion nie pamiętam, bo oglądałem go już jakiś czas temu), która pragnie zmienić swój świat. Wymyślili, że brak pieniędzy można zastąpić łatwą i szybką gotówką ze sprzedaży narkotyków. Wszystko układa się dobrze, jednak problemy zaczynają się, gdy główni bohaterowie sami zaczynają korzystać z tych dobrodziejstw ludzkości. W filmie można zobaczyć bardzo bogate opisy życia narkomanów, dzięki czemu widzowie mogą czuć się trochę zniesmaczeni do czego to wszystko prowadzi. Nałóg trójki bohaterów uzupełnia matka jednego z nich, którą wciągnął telewizyjny świat seriali i telenowel. Przez przypadek również ona uzależnia się od amfetaminy (chciała schudnąć) i wszyscy bohaterowie staczają się na dno.
Według mnie Requiem dla snu jest idealnym filmem, który wręcz odrzuca widza od dragów. Los bohaterów jest ciężki i czasem są zmuszeni nawet do prostytucji (główna bohaterka i akcja z biznesmenami jest dla ludzi o mocnych nerwach). Requiem for a dream to najbardziej drastyczny film o uzależnieniu jaki zdarzyło mi się oglądać. Jest to obowiązkowa lektura dla fanów kina.


